Grupa Oto:     Bolesławiec Brzeg Dzierzoniów Głogów Góra Śl. Jawor Jelenia Góra Kamienna Góra Kłodzko Legnica Lubań Lubin Lwówek Milicz Nowogrodziec Nysa Oława Oleśnica Paczków Polkowice
Środa Śl. Strzelin Świdnica Trzebnica Wałbrzych WielkaWyspa Wołów Wrocław Powiat Wrocławski Ząbkowice Śl. Zgorzelec Ziębice Złotoryja Nieruchomości Ogłoszenia Dobre Miejsca Dolny Śląsk


Dwa lata i grzywna dla premiera?

     autor:
Share on Facebook   Share on Google+   Tweet about this on Twitter   Share on LinkedIn  
Dwa lata więzienia i trzy miliony złotych grzywny grożą Donaldowi Tuskowi za ujawnienie decyzji o odwołaniu prezes PGNiG, Grażyny Piotrowskiej-Oliwy, zanim zrobiła to gazowa spółka w komunikacie do inwestorów. To mogło negatywnie wpłynąć na notowania akcji na warszawskim parkiecie. KNF prowadzi już postępowanie w tej sprawie. Podobnych, nieodpowiedzialnych wypowiedzi polskich polityków z rządu było w ostatnich miesiącach jeszcze kilka.

Donald Tusk podczas konferencji prasowej ogłosił, że Grażyna Piotrowska-Oliwa nie jest już prezesem koncernu gazowego PGNiG. Poszło o zamieszanie związane z memorandum w sprawie budowy drugiej nitki gazociągu jamalskiego. Tusk o tej sprawie dowiedział się dopiero z mediów, więc wyrzucił z rządu ministra Mikołaja Budzanowskiego. Stanowisko straciła też Piotrowska-Oliwa. Problem w tym, że w przypadku prezes PGNiG, spółka wcześniej nie wydała oficjalnego komunikatu.

- Tuż po odwołaniu prezesa, spółka powinna niezwłocznie opublikować raport bieżący za pomocą systemu ESPI - twierdzi Kamil Adamiec, specjalista w Zespole Doradztwa dla Emitentów Instrumentów Finansowych banku DnB Nord. - Dopiero później tę informację mógłby wykorzystać premier.

Zdaniem przepytanych przez Money.pl prawników, informacja o odwołaniu Piotrowskiej-Oliwy mogła być informacją poufną, czyli taką, która wcześniej nie została przekazana do informacji publicznej, a po ujawnieniu mogłaby istotnie wpłynąć na notowania cen akcji.

- To była informacja poufna - stwierdził mecenas Wojciech Chabasiewicz z kancelarii Chabasiewicz, Kowalska i partnerzy. Według niego dowodem na to, że odwołanie prezes wpłynęło na cenę spółki, jest reakcja rynku.

 

Akcje PGNiG po informacji o dymisji potaniały o blisko 2 procent

http://www.money.pl/u/money_chart/graphchart_ns.php?ds=1367218800&de=1367248500&sdx=1&i=&ty=1&ug=1&s%5b0%5d=PGN&colors%5b0%5d=%231f5bac&st=1&w=600&h=300&cm=0&lp=1&rl=1

Dodaj wykresy do Twojej strony internetowej


Przedstawiciele opozycji są oburzeni zachowaniem premiera. - Opinia publiczna po raz kolejny dowiedziała się o ważnej informacji nie od odpowiednich organów spółki, tylko od właściciela. Z kolei Donald Tusk po raz kolejny udowodnił, że kiedy w spółce dzieje się coś złego, to on nie bierze za to odpowiedzialności, tylko udaje, że twardą ręką zarządza spółką - twierdzi w Money.pl Przemysław Wipler, poseł Prawa i Sprawiedliwości.

Sprawą zajęła się teraz Komisja Nadzoru Finansowego. - Na obecną chwilę w sprawie PGNiG mogę powiedzieć jedynie, że podejmujemy wszystkie możliwe czynności w celu jej wyjaśnienia - zapewnił Maciej Krzysztoszek z Departamentu Komunikacji Społecznej KNF.

Co może grozić premierowi za nieuprawnione przekazanie wiadomości o odwołaniu Piotrowskiej-Oliwy? W najgorszym dla premiera scenariuszu - zgodnie z ustawą o obrocie instrumentami finansowymi - kto wbrew zakazowi ujawnia informację poufną, podlega grzywnie do 2 milionów złotych albo karze pozbawienia wolności do lat 3, albo obu tym karom łącznie.

Rykoszetem może się to odbić również na spółce. - Firmę do odpowiedzialności może pociągnąć giełda, na przykład zawiesić obrót akcjami. Oprócz tego KNF może złożyć wniosek o zawieszenie akcjami spółki i wszcząć postępowanie wobec osoby, która poinformowała wcześniej, albo wobec spółki, jeśli nie dokonała staranności i nie dotrzymała terminów - powiedział Kamil Adamiec.

 

Sam premier nie poczuwa się do winy. Podkreślił też, że informację o dymisjach podały wcześniej media. - Nie sądzę, żeby ktoś z tego tytułu poniósł najmniejszą stratę - powiedział. Money.pl poprosił o komentarz przedstawicieli resortu skarbu, jednak do momentu publikacji tekstu nie dostaliśmy żadnej odpowiedzi.

- To nic, że raport poszedł po godzinie. Sytuacja jest o tyle dobra, że rynek spekulował już o odwołaniu prezes. Wydaje się, że nie jest to informacja cenotwórcza - uważa Piotr Paliło, prezes Biura Informacji Kapitałowej.

- Można domniemywać, że premier umyślnie nie łamie prawa i nie chce szkodzić akcjonariuszom spółek giełdowych - tłumaczy Paweł Cymcyk z ING TFI. - Politycy nie do końca zdają sobie jednak sprawę, że w ten sposób mogą zaszkodzić części inwestorów.

Czy Donald Tusk poniesie konsekwencje? - Wszystko jak zwykle rozejdzie się po kościach - twierdzi Cymcyk. - Trudno wyobrazić sobie sytuację, że premier zostanie odwołany dlatego, że zapowiedział odwołanie prezesa spółki.

To nie pierwszy raz, kiedy spółka musiała gasić pożar wywołany nierozważną wypowiedzią ważnego polityka. Z podobną sytuacją mieliśmy do czynienia w listopadzie ubiegłego roku, kiedy to gazowy gigant wynegocjował obniżkę cen gazu dostarczanego przez Gazprom. Oficjalny komunikat w tej sprawie pojawił się 6. listopada, na godzinę przed otwarciem giełdy. Dzień wcześniej, jeszcze w trakcie handlu na GPW, Radosław Sikorski napisał na Twiterze: - Intuicja podpowiada mi, że minister Budzanowski wkrótce będzie miał ważne wiadomości w sprawie cen gazu dla Polski.

- Moim zdaniem było to ewidentne złamanie prawa - twierdzi Przemysław Wipler. - Papiery spółki w tym dniu drożały nawet o 15 procent - przypomina.

Od ogłoszenia porozumienia z Gazpromem PGNiG zyskał ponad 35 procent

http://www.money.pl/u/money_chart/graphchart_ns.php?ds=1336287600&de=1367877540&sdx=1&i=&ty=1&ug=1&s%5b0%5d=PGN&colors%5b0%5d=%231f5bac&fg=1&st=1&w=600&h=300&cm=0&lp=1&rl=1

Dodaj wykresy do Twojej strony internetowej


Innego zdania był urząd. Według Komisji Nadzoru Finansowego, minister spraw zagranicznych nie złamał prawa. - To nie była informacja poufna - informowała wtedy Katarzyna Mazurkiewicz z Departamentu Komunikacji Społecznej KNF.

O tym, że rządowi brakuje wyczucia w ogłaszaniu ważnych z punktu widzenia inwestorów i spółek giełdowych informacji, pokazał także przykład podatku od kopalin z końca 2011 roku. 18. listopada premier ogłosił zamiar wprowadzenia nowej daniny, po czym kurs miedziowego giganta spadł o 14 procent.

Notowania KGHM w ostatnich 2 miesiącach 2011 roku

http://www.money.pl/u/money_chart/graphchart_ns.php?ds=1320102000&de=1325285940&sdx=1&i=&ty=1&ug=1&s%5b0%5d=KGH&colors%5b0%5d=%231f5bac&fg=1&st=1&w=600&h=300&cm=0&lp=1&rl=1

Dodaj wykresy do Twojej strony internetowej


- Po dosyć oszczędnych informacjach ze strony rządu na temat wprowadzanego podatku od kopalin, inwestorzy zaczęli uwzględniać tę kwestię w swoich wycenach. Nie znali jeszcze szczegółów. Stąd paniczna wyprzedaż akcji KGHM, jaką obserwowaliśmy w końcówce 2011 roku - komentuje Paweł Cymcyk.

Wtedy problemem nie było tylko samo ujawnienie informacji, ale także możliwość wykorzystania jej przez współpracowników premiera. Janusz Palikot posądzał wtedy o wykorzystywanie wiedzy niejawnej Jana Krzysztofa Bieleckiego, szefa Rady Gospodarczej przy Premierze. KNF nie doszukała się jednak żadnych nielegalnych praktyk.


Damian Słomski i Maciej Rynkiewicz, Money.pl



o © 2007 - 2022 Otomedia sp. z o.o.
Redakcja  |   Reklama  |   Otomedia.pl
Dzisiaj
Niedziela 25 września 2022
Imieniny
Aureli, Kamila, Kleofasa

tel. 660 725 808
tel. 512 745 851
reklama@otomedia.pl